Od etatowca po inwestora? Moja podróż po kwadrantach przepływu pieniędzy

Pamiętasz swoje pierwsze zarobione pieniądze? Pierwszy moment, w którym za swoją pracę i działania otrzymałaś/eś wynagrodzenie? Ja swoje pamiętam bardzo dobrze, a jeszcze lepiej pamiętam, na co je wydałam! Pierwsze pieniądze zarobiłam podczas obozów z technik pamięciowych dla młodzieży, na których pracowałam jako trener zaraz po otrzymaniu dowodu osobistego. Była to praca dorywcza, dzięki której mogłam kupić moje wymarzone i upragnione kongi (bębny, na których uczyłam się grać).

Jakie masz przekonania związane z pieniędzmi?

Zapewne w swoim otoczeniu spotykasz się z wieloma przekonaniami związanymi z pieniędzmi i biznesem. Ja sama znam osoby, które uważają, że jedyną drogą zawodową jest komfortowa i niewymagająca posada do końca życia. Niektórzy z kolei twierdzą, że praca z definicji ma unieszczęśliwiać. Inni, że nie warto się starać o awans, ponieważ dostają go tylko ci, którzy “włażą w tyłek”. Jeszcze inni, że pracująca mama nie może być w pełni efektywna. Tego typu przekonań jest wiele, jednak duża ich część nie jest zgodna z rzeczywistością. Właśnie dlatego warto przyglądać się swoim przekonaniom na temat biznesu i przeanalizować, czy nie blokują nas one przed zmianą na lepsze.

Ja również przez wiele lat życia uznawałam tylko te wzorce i schematy, które widziałam w swoim najbliższym otoczeniu. Moi rodzice pracowali na etacie i dla siebie również wróżyłam taką przyszłość. Wtedy istniały w mojej głowie tylko dwie drogi. Jedną była bezpieczna praca na etacie, która jednak kolidowała z moją potrzebą niezależności i wolności. Drugą ścieżką była droga przedsiębiorcy, która z kolei nieodzownie kojarzyła mi się z niepewnością, ryzykiem i wysokim poziomem skomplikowania. 

W którym kwadrancie przepływu pieniędzy jesteś?

Widziałam wtedy tylko te dwie opcje i nie wiedziałam, że istnieją również inne kwadranty przepływu pieniędzy. Kwadranty to zagadnienie, które trafnie opisał Robert Kiyosaki. Zakłada on, że kwadrant z którego wpływają do Ciebie pieniądze, jest kwadrantem w którym żyjesz. Jednocześnie cztery kwadranty nie przedstawiają jedynie czterech różnych struktur biznesu. One także odzwierciedlają Twoje przekonania i wartości. Wg Kiyosakiego, jeżeli zatem zależy Ci na niezależności oraz spokojnej i zabezpieczonej finansowo przyszłości, powinnaś/eś jak najszybciej wejść na ścieżkę przedsiębiorczości i inwestowania.

Co mi dała praca na etacie?

Jest coś, co o sobie wiem. Wiem, że mam naturalną awersję do ponoszenia ryzyka. Skoro drogi były dwie – albo etat, albo własny biznes – wybrałam tę, która kojarzyła mi się z bezpieczeństwem. Muszę przyznać, że miałam przy tym duże szczęście, bo za każdym razem trafiałam na świetnych przełożonych, którzy byli mądrymi i rozwijającymi liderami. Pracując w organizacjach, miałam też okazję zdobyć doświadczenie biznesowe, a także zobaczyć, jak wyglądają procedury i procesy w dużych firmach, szczególnie, że miałam od kogo się uczyć, ponieważ pracowałam m.in. w firmie doradczo-szkoleniowej House of skills i uczelni o profilu biznesowym Akademii Leona Koźmińskiego.

Podczas pracy na etacie zdobyłam doświadczenie w zarządzaniu zespołem, które pokazało mi, że jest to moja mocna strona i świetnie sprawdzam się w miękkim prowadzeniu oraz wspieraniu ludzi. Mimo tych zalet, od początku wiedziałam, że etat nie jest do końca dla mnie. Czułam w sobie dużą potrzebę wolności i niezależności, których nie mogłam zaspokoić, pracując w systemie 8-16. Dlatego wiedziałam, że będę szukała czegoś innego i będę kierowała się w stronę swojego biznesu. Teraz wiem, że nie było mi wygodnie w kwadrancie E (pracownika etatowego) i rozglądałam się za innymi sposobami zarabiania.

Moja droga do bycia samodzielnym przedsiębiorcą

Swoją markę zaczęłam zatem rozwijać po godzinach. Było to trudne wyzwanie, ponieważ mój czas był ograniczony, a sam proces wymagał ode mnie dużego zaangażowania, odwagi i samozaparcia. Dodatkowo, pracując jako samodzielny przedsiębiorca, musiałam być specjalistką od wszystkiego – być swoim działem technicznym, marketingiem, sprzedażą, asystentką i obsługą posprzedażową. A gdy nie pracowałam, to nie zarabiałam.

Coraz trudniej było mi zachować równowagę między życiem prywatnym a zawodowym i coraz częściej stawałam przed dylematami: Spędzać weekendy z rodziną, czy prowadzić zajęcia na studiach podyplomowych? Mieć wolne wieczory w tym tygodniu, czy może wziąć te dodatkowe zlecenie za bardzo fajną stawkę? Po urodzeniu mojego syna te wybory stały się jeszcze trudniejsze, pojawiało się coraz więcej trudnych emocji, a ja czułam, że stoję w pewnym rozkroku. Wiedziałam, że jedyną opcją jest wyskalowanie swojego biznesu, jednak nie miałam na to pomysłu ani przestrzeni.

Jak rozpoczęłam współpracę z doTerra?

I wtedy pojawiła się w moim życiu doTerra, choć muszę przyznać, że moje pierwsze doświadczenia z mlm nie były dobre. Powodem było silnie zakorzenione wspomnienie z dzieciństwa, w którym jakiś namolny gość przyszedł sprzedać moim rodzicom odkurzacz i nie chciał wyjść. Jednak sam produkt – olejki eteryczne, pochłonęły mnie całkowicie, dlatego zaczęłam szukać informacji na ten temat i z każdą kolejną odkrywałam, że jest to właśnie model biznesowy, którego szukałam.

Mogę robić biznes na dużą skalę (kwadrant B) z ograniczonym ryzykiem, a także zagwarantowanym zapleczem w postaci świetnie przygotowanego i rozwiniętego produktu, wsparcia, ciągłego rozwoju, dzielenia się wiedzą i uczenia od osób mądrzejszych ode mnie. Nie musiałam zainwestować jakiś wielkich pieniędzy, jedynie czas i zaangażowanie.

Marketing sieciowy i działanie z doTerra pozwoliło mi zachować poczucie bezpieczeństwa, które towarzyszyło mi podczas pracy na etacie, a także poczucie wolności i niezależności, którego tak mi brakowało. Udało mi się znaleźć sposób, w który mogę połączyć zamiłowanie do naturalnych produktów, takich jak wysokiej jakości olejki eteryczne, z zarabianiem. Ten model gwarantuje mi elastyczność, która jest dla mnie wybitnie ważna, odkąd zostałam Mamą.

Czy kobieta może być przedsiębiorcą, bizneswoman, inwestorem?

Po dwóch latach współpracy z doTerra widzę, że ten model działa i że to coś, co mnie uskrzydla. Mam wspaniały zespół, w którym mogę wspierać innych, Czuję, że realizuję biznes na dużą skalę i jest to coś, czego szukałam od początku. W końcu rozumiem, że prowadzenie swojego biznesu nie musi być zawsze połączone z dużym ryzykiem, a najważniejszą cechą przedsiębiorcy jest przejmowanie inicjatywy i branie spraw w swoje ręce.

Docelowo chciałabym zostać inwestorem, dla którego doTerra nie będzie jedynym aktywem. Zależy mi na niezależności finansowej, na tym, aby pieniądze pracowały dla mnie. Wiem, że teraz jestem na najlepszej drodze do tego celu. Współpraca z doTerra pokazała mi trochę inny, kobiecy świat biznesu, w którym ceni się empatię i łagodność, a dotychczasowe bariery, takie jak szklany sufit, szklane ściany lub lepka podłoga, nie są już dłużej przeszkodą dla ambitnych, chcących więcej od życia, kobiet.

A Ty w jakim kwadrancie jesteś? W jakim kwadrancie chcesz być?

Dodaj komentarz